środa, 10 października 2012

4. Fairy Tail!

Leżałam sobie już dobrą godzinę w łóżku i nadal nie miałam zamiaru się ruszyć. Mam szczęście, że znalazłam mieszkanie, które jest całkiem przytulne i nie za drogie. W sypialni niebieskie ściany i biała wykładzina, spore łóżko, można by powiedzieć, że dwuosobowe. Brązowe drewniane biurko obok łóżka, na środku pokoju stoi czarny stół i tego samego koloru cztery krzesła. Naprawdę, całkiem ładnie tutaj.
Eh, mus to mus, chyba jednak muszę wstać, bo już 9, a mam się dziś zapoznać z całą Gildią. Od Natsu wiem tylko tyle, że niejaka Erza to potwór, a Gray to świniooki idiota. Cóż, mamy podobne zdanie na jego temat.
Wstałam, zaścieliłam łóżko, wzięłam ubrania z torby i weszłam do łazienki. Weszłam pod prysznic i oblałam się zimnym strumieniem wody, który miał mnie orzeźwić po całej nocy. Kiedy już się umyłam, wyszłam z pod prysznica i ubrałam się szybko. Krótkie czarne spodenki i czerwona bluzka na ramiączkach, go tego trampki (Dobra, załóżmy, że tam istnieje coś takiego jak trampki xd - dop. autorki). Wzięłam torbę i wyszłam z domu, zamykając go i pobiegłam w stronę Gildii. Eh, zapomniałam że obiecałam Natsu walkę, chociaż.. moja wygrana jest tu prawie pewna. Zależy od tego, czy on naprawdę jest taki silny, jak opowiadają ludzie.
Biegłam nieustannie i rozmyślałam o wszystkim i o niczym, gdy nagle w kogoś wbiegłam i wylądowałam na ziemi.
- Uważaj jak chodzisz. - syknęłam, spojrzałam w górę i zobaczyłam zatroskaną twarz Natsu.
- Właśnie po Ciebie szedłem. - powiedział pod nosem i podał mi dłoń. Bez wahania ją chwyciłam, a chłopak pociągnął mnie w górę. Za bardzo energicznie, bo wylądowałam w jego ramionach oparta rękoma o jego tors. Spojrzeliśmy zdziwieni sobie w oczy, a Natsu odskoczył ode mnie jak oparzony i spalił buraka. No cóż, w wywoływaniu w chłopakach zakłopotania.. jestem mistrzynią.
- Gomen. - nadal cały czerwony chłopak wbił wzrok w ziemię i pognał w stronę Gildii, a ja za nim z chytrym uśmieszkiem na ustach.
- Ej, tak z zasadzie, to kiedy masz zamiar ze mną walczyć? - spytałam, aby rozładować atmosferę. Natsu natychmiast się ożywił i spojrzał na mnie znacząco.
- Mogę nawet teraz, bo wiem, że wygram. - powiedział pewny siebie.
- Tak, nie wątpię. - powiedziałam przez śmiech. Natsu przybity spojrzał na mnie.
- Alice-chan.. - zagaił - w zasadzie.. skąd masz tą pewność, że wygrasz? Nawet nie wiesz, jaki silny jestem. - burknął.
Oj uwierz, wiem. - powiedziałam w myślach.
- Skąd mam tą pewność? - powtórzyłam. - No cóż.. dowiesz się podczas walki. - dodałam z chytrym uśmieszkiem. Natsu westchnął.
- Zaczynasz mnie denerwować tą swoją niby-tajemniczością. - wyjąkał.
- Ah, gadanie. - wzruszyłam ramionami. Szliśmy jeszcze chwilę w milczeniu, aż nagle moim oczom ukazała się Gildia.
- Chodź do środka, jeszcze trzeba cię 'oznaczyć' (nie wiem czy to nazywa sie oznaczenie, ale chodzi o znak Fairy Tail xd - dop. autorki) i musisz się zapoznać ze wszystkimi..
- Wiem, wiem. - powiedziałam i machnęłam ręką. Weszliśmy do środka, a ja rozpoznałam tylko drzwi prowadzące do biblioteki. No cóż, wczoraj wieczorem nie rozglądałam się zbytnio. Gildia przypomina bardziej... wielki bar. W zasadzie.. na swój sposób to jest bar. Pełno stołów przy których siedziały różne osoby. I wszyscy mieli znaki Fairy Tail. To na ręce, to na nodze, to na szyi.. niektórzy pewnie mieli na plecach lub na klatce piersiowej, bo nie było go nigdzie widać.
Usłyszałam ciche szepty ludzi. Rozglądnęłam się rozkojarzona. Wszystkie oczy były skierowane na mnie. Ah, no tak.. przecież parę razy byłam tu w 'odwiedziny' przez rozkazy Jose'a, i jeśli dobrze pamiętam.. zabiłam kilka osób. Najdziwniejsze jest to, że ani razu tutaj nie widziałam Natsu.. to dlatego pewnie nie wie, że byłam najsilniejszym magiem Gildii Phantom Lord.
- Czwarty Element.. co ona tutaj robi? - ktoś szepnął. - Dlaczego Natsu tu ją przyprowadził? - znowu ktoś szepnął. W moich oczach zebrały się łzy. Coś czuję, że zdobycie zaufania całej Gildii będzie trudnym zadaniem.
Spojrzałam przed siebie, prosto w plecy Natsu. Szedł spokojnie nieświadomy tego, że kiedyś byłam jednym z największych wrogów Fairy Tail. Westchnęłam ciężko.
Chłopak odwrócił się i zdezorientowany patrzał na mnie chwilę. Machnęłam tylko ręką, a on wzruszył ramionami i szedł dalej, w stronę.. Makarova, który siedział przy barze obok jakiejś białowłosej dziewczyny.
- Cześć dziadku. - powiedział Natsu i odwrócił wzrok w stronę białowłosej. - Cześć Mirajane. - uśmiechnął się przyjaźnie. Hm, a więc ona to Mirajane. - To Alice-chan, jest nowa. - pokazał palcem na mnie. - Alice, to jest Mirajane, nasza kelnerka. - ach, a więc to jednak jest bar! No ale mniejsza z tym.
Mirajane wyciągnęła w moją stronę rękę. - Witaj w Fairy Tail, Alice. - uśmiechnęła się, a ja uścisnęłam jej dłoń i i uśmiechnęłam się nieśmiało. Bądź co bądź, ciężko mi nawiązywać znajomości z ludźmi, skoro przez 5 lat byłam w 'Przynależności' Jose'a, a on nie pozwalał mi wychodzić z Gildii, no chyba że na misje. Mogłam jedynie wieczorem porozmawiać z niektórymi dziewczynami z Gildii, ale to raczej one ciągle płakały i wyżalały się, jakie to życie jest okrutne. Byłam chyba jedyną normalną dziewczyną z Phantom Lord... no, może jeszcze Juvia, ale ona była cały czas w swoim świecie, więc mało co z nią mogła porozmawiać.
- Mi-miło mi. - wyjąkałam w stronę Mirajane. Natsu spojrzał na mnie dziwnie, tak samo jak Makarov. No tak, oni nie znają mnie od mojej nieśmiałej strony.
Nagle poczułam coś, czego mogłam się najmniej spodziewać. Mirajane przybliżyła się do mnie i mnie przytuliła. Zamarłam w bez ruchu. Od 5 lat do nikogo nie mogłam się przytulić, do ludzi trudno mi było się zbliżyć..
- Na pewno będzie ci dobrze z nami. - powiedziała mi Mirajane na ucho. - Mam nadzieję, że zostaniemy dobrymi przyjaciółkami. - dodała. Nadal stałam w bez ruchu, cała czerwona na twarzy.
- No już już, Mirajane - poklepał ja po ramieniu Makarov. - Nie wszyscy lubią kontakty bliższe z dopiero co poznaną osobą. - zaśmiał się pod nosem. Mirajane odkleiła się ode mnie i spojrzała w stronę staruszka.
- Wiem o tym, ale Alice-chan to nie przeszkadza. - powiedziała z wyższością Mirajane. - Prawda, Alice-chan? Nie masz nic przeciwko przytulaniu? - spytała z nadzieją Mira. Miałam odpowiedzieć, ale Natsu mi przerwał.
- Mira-chan, daj jej na razie spokój, dobrze? - powiedział Natsu w stronę dziewczyny patrząc na mnie znacząco. - Musze ją oprowadzić po Gildii. - powiedział. Ach, wymówka? Dzięki wielkie, Natsu.
- Eh, jak tam chcesz. - machnęła ręką i z powrotem usiadła przy barze. Natsu chwycił moją dłoń i pociągnął mnie w stronę.. no nie...
- Gray, mógłbyś oprowadzić Alice-chan po Gildii? - zapytał Natsu. Nie, nie, nie! Idioto! - Chyba się już znacie, a ja muszę iść coś załatwić z Lokim. - dodał.
- Czyżbyś prosił mnie o przysługę? - mruknął Gray. Natsu spojrzał na niego groźnie, a świniooki westchnął. Nie zgadzaj się, nie zgadzaj się... - No dobra, dobra. - No to przegrałam. -  Akurat się dobrze składa, bo muszę porozmawiać z Alice na osobności. - powiedział jakby nigdy nic, a ja zamarłam.
- Nie będę się pytać o czym, bo i tak mi nie powiesz. - westchnął Natsu. Spojrzał to na mnie, to na Graya. - No to ja idę, zostawiam ci ją. Do zobaczyska, Alice-chan! - krzyknął, odchodząc. Patrzałam na jego plecy, aż nie zniknął za drzwiami do Gildii.
Natsu, ty idioto.. jak mogłeś zostawić mnie z Nim? Akurat z Nim?! Cholera jasna!
- A więc..
- Czego znowu chcesz, co? - zdołałam wykrztusić.
- Ej, nie moja wina, że Natsu..
- Mogłeś się nie zgodzić. - westchnęłam cicho - No ale trudno. - powiedziałam z udawaną wesołością, a Gray wzdrygnął się. - Skoro już tu jesteśmy, to mnie oprowadź łaskawie. - powiedziałam.
- Tak, tak. - mruknął. Wyprzedził mnie i poszedł w stronę.. biblioteki. 
- Ej, tam już byłam...
- Wiem. - przerwał mi donośnie. - Przecież mówiłem. Chcę z Tobą porozmawiać na osobności. - dodał.
- Już rozmawialiśmy. Wczoraj. - powiedziałam podbiegając do niego. - Co jeszcze chcesz wiedzieć? - spytałam zdezorientowana patrząc na jego plecy, które spokojnie szły naprzód.
- Zobaczysz. - powiedział cicho, a ja mogłam tylko wyczuć, że się uśmiechnął.

*CDN*

Wena, wena, wena. Głowę mi rozsadza od pomysłów na to opowiadanie, a mogę wybrać tylko jedną wersję! A więc, co do rozdziału: wiem, krótki i nudny, ale musi być taki na razie, żebym potem mogła bardziej rozwinąć akcję. Musi być parę faktów, jakieś nie wyjaśnione błachostki itp. W następnym rozdziale będzie już nieco więcej się działo, ale nic nie obiecuję, bo wszystko może się zmienić. A więc do następnego <3

Pozdrawiam,
Mikayo/Alii-chan :*





P.S. A tak z innej beczki: wiecie kto ma dziś urodziny?
.
.
.
Naruto! (BA DUM TSS)
100 lat, 100 lat! W prawdzie to nic nie ma do tego bloga, no ale cóż xd

2 komentarze:

  1. Ohayo ;)
    Nie znam się na Fairy Tail, więc nie będę się opowiadanie zabierać, choć bym bardzo chciała xd
    Zobaczyłam na twoim profilu w tle Sharingan'a, więc powinno Cię to zaciekawić ;)
    www.uchiha-kyodai.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Zostałaś otagowana japoniamoimokiem.blogspot.com

    A tak przy okazji świetny blog ^ ^

    OdpowiedzUsuń