czwartek, 4 października 2012

3. Bez krzty uczuć.

Siedziałam w bibliotece Fairy Tail i czekałam na Makarova już od 30 minut. Powiedział, że musi coś załatwić, ale także, że będzie za chwilę. Eh, no cóż, nie pozostało mi nic innego jak cały czas czekać.
Nagle zobaczyłam z kącie pomieszczenia cień sylwetki. Jako że było już dość ciemno, światło świec nie padało dokładnie na postać, więc nie mogłam ujrzeć twarzy. Przymrużyłam oczy i spostrzegłam, że to mężczyzna.
Nagle chłopak wyszedł z kąta. Chyba zauważył, że się mu przyglądam. Rozszerzyłam oczy na widok gołego torsu, nieźle umięśnionego..
- Co cię tu sprowadza, Czwarty Elemencie? - syknął. W jednej chwili poznałam, do kogo należy ten głos.
- Och, przemiłe powitanie, Fullbuster. Co słychać? - sztucznie się uśmiechnęłam.
- Odpowiedz na moje pytanie. - powiedział. Odwróciłam głowę w drugą stronę, aby na niego nie patrzeć. Mimo wszystko, kiedyś się lubiliśmy.
- Po pierwsze: nie jestem Czwartym Elementem. Mam na imię Alice, ale chyba o tym zapomniałeś, co nie, Gray? - zerknęłam na niego - Eh.. nic się nie zmieniłeś. - jęknęłam. - Załóż coś na siebie, bo nie mogę się skupić. - poprosiłam wyjątkowo szczerze.
- Nie rozkazuj mi. - mruknął zdenerwowany.
- Czy ja ci rozkazuję? Ja tylko ładnie poprosiłam. - westchnęłam. - Zawsze wszystko źle odbierasz, przyjacielu.
Spojrzał na mnie spode łba. - Nie jesteśmy przyjaciółmi. - powiedział pod nosem.
- Ale byliśmy. - hm, te kwiaty na stole stały się bardzo ciekawe. Kurcze, muszę zająć sobie czymś umysł, aby nie zwracać na niego uwagi. Wiedziałam, że prędzej czy później go spotkam, ale żeby od razu po przyjeździe? Czyżby mnie śledził? - W ogóle co ty tu robiłeś? - pokazałam palcem na kąt pomieszczenia.
- Ja? Stałem sobie. - powiedział z głupim uśmieszkiem.
- Mhm.. - westchnęłam.
- Słuchaj.. - powiedzieliśmy jednocześnie, a ja po chwili się zarumieniłam. Nie lubię takich sytuacji. - Ja pierwszy. - powiedział, a ja tylko kiwnęłam głową. - Jak.. jak uciekłaś z Phantom Lord? I dlaczego przyszłaś akurat tutaj? - spytał nie patrząc na mnie.
- A co, liczysz na to, że przyszłam tu specjalnie dla Ciebie? - prychnęłam, a on westchnął. - Tak serio, to dlatego, bo miałam zamiar zobaczyć się z Happy'm. - oznajmiłam.
- A jak uciekłaś?
- Jose rozwiązał zaklęcie Przynależności. - mruknęłam.
- Co? Tak sam z siebie? - zdziwił się.
- Taa, sądził, że nie ucieknę, bo już się do niego przywiązałam. Przeliczył się, sukinsyn. - syknęłam. Gray zaśmiał się pod nosem. - Co cię tak śmieszy? - spytałam zdezorientowana.
- Nic się nie zmieniłaś, Alice. - nadal śmiejąc się, podszedł do mnie i poczochrał mi włosy.
Zamarłam. Nie robił tak od czasu, kiedy przestaliśmy się przyjaźnić. Zachowałam wrogą twarz.
- Nie rób tak, wiesz, że tego nienawidzę. - syknęłam, a on zaśmiał się jeszcze raz.
Nachylił się nad moich uchem. - Wyglądasz przesłodko, kiedy się złościsz. - mruknął, i wyszedł z pomieszczenia, trzaskając drzwiami.
Wreszcie wypuściłam powietrze z płuc. Cała czerwona, uderzyłam czołem o blat stołu. Dlaczego Gray tak na mnie działa i dlaczego się tak zachowuję? Przecież jeszcze chwilę temu, można by rzec, był wrogo nastawiony do mnie, a teraz.. eh, zapomniałam. Przecież on uwielbia wprawiać mnie w zakłopotanie.
- Widzę, że przywitałaś się już z Grayem. - usłyszałam głos Makarova nade mną. Spojrzałam w górę, a on siedział sobie jakby nigdy nic na.. suficie.
- Od dawna tu tak siedzisz? - jęknęłam speszona. Chyba musiał widzieć, co tu zaszło.
- Wystarczająco długo. - powiedział, a ja walnęłam się ręką w czoło. - Ale to nie jest teraz ważne. Chyba domyślasz się, o czym chciałem z Tobą porozmawiać na osobności.. - zszedł za sufitu i usiadł na krześle naprzeciw mnie.
- Phantom Lord.- powiedziałam z powagą w głosie i przestrachem w jednym.
- Dokładnie... Alice-chan, mamy z Phantom Lord już od paru dobrych lat.. wiesz, nie za dobre relacje. Mi oni nie przeszkadzali, do czasu, aż dowiedziałem się, że Jose używa na ludziach Przynależności. To zaklęcie jest nadzwyczaj podłe, i wydaje mi się, że na Tobie też zostało użyte. - zacisnęłam pięści. - To chyba znaczy tak, mam rację?
- Jose.. - powiedziałam z obrzydzeniem. - Jego imię będzie się za mną ciągnąć do końca życia. - dodałam z goryczą. - Zabił moją siostrę i trzymał jej wykrwawiające się ciało przed moją twarzą. Później zabił mojego brata na moich oczach. Torturował moich przyjaciół i przez zaklęcie Przynależności musiałam zabijać różne, niewinne i nieświadome niczego osoby. - westchnęłam cicho. - To mi się nieźle odbiło na psychice. Do tego nadal dziwi mnie fakt, że ta Gildia nie została rozwiązana.. - mruknęłam. - Wiesz coś może na ten temat, Makarov?
- To i owo wiem, ale to tajemnica Rady, więc nic ci nie mogę powiedzieć na ten temat. - powiedział, mrużąc oczy. Westchnęłam.
- Tego się obawiałam. - powiedziałam pod nosem. - A więc, czego konkretnie chciałeś się dowiedzieć? - zapytałam.
- Natsu. - wzdrygnęłam się. - Skąd go znasz? - spytał się nazbyt poważnie.
- Ja? Poznałam go w Onibusie, kiedy szłam z Carlą na..
- Dobrze. - wypuścił powietrze z płuc, nieco za głośno. Coś mi tu nie gra.
- Dlaczego pytasz? - spojrzałam na staruszka.
- Dowiesz się w swoim czasie. - powiedział, i zniknął.
No tak, to cały Makarov. Ucieka, kiedy atmosfera staję się zbyt poważna. Wstałam z krzesła i podeszłam do drzwi. Stanęłam na przeciw nich i.. coś mi tu nie gra. Słyszę miarowy oddech za nimi. Otworzyłam je bardzo mocno i usłyszałam cichy jęk bólu. Tak jak myślałam..
- Podsłuchiwałeś! - stanęłam naprzeciw Graya leżącego na ziemi, i patrzyłam na niego z chęcią mordu w oczach. On tylko uśmiechnął się zadziornie.
Zaraz go uduszę. Ręce mi się aż palą do tego
On wstał, otrzepał spodnie (tylko spodnie, bo oczywiście nie miał koszulki ♥ - dop. autorki) i spojrzał na mnie jakby nigdy nic.
- Spokojnie Alii-chan, nic nie słyszałem, nie denerwuj się tak. - wzdrygnęłam się na moje zdrobnienie, po czym on położył mi dłoń na czole. - Za często się wściekasz. - opuścił swoją dłoń i oparł swoje czoło o moje, tak, aby patrzeć się prosto w moje oczy. Chciałam go odepchnąć, ale przywarł mną do ściany. Patrzył się jeszcze chwile w moje oczy, po czym odsunął się i odszedł. Bez słowa. Gray.. właśnie za takie zachowanie go nienawidzę.
Odprowadziłam go wzrokiem do czasu, aż nie zniknął za rogiem. Gdy tylko straciłam go z pola widzenia, osunęłam się po ścianie na ziemię, pociągnęłam kolana do klatki piersiowej i schowałam twarz w dłoniach. W mojej głowie miałam teraz mętlik, ale jest jedno pytanie, na które najtrudniej będzie mi znaleźć odpowiedź.
Dlaczego Gray tak się zachowuję?

*CDN*

Wiem, krótko i nieco zagmatwanie, ale o to chodziło :3 Znaczy, krótko jest dla tego, gdyż ten rozdział był napisany na szybko.. więc nie zdziwcie się, że będą jakieś nie istotne błędy. No ale cóż, szkoła mi niszczy życie, niestety. Już w ogóle nie mam czasu, aby wejść na laptopa itepe, nosz cholera :C
Co do rozdziału: Gray się pojawił jak widać. Wiem, wiem.. jego charakter jest.. nieco inny niż w anime, ale za parę rozdziałów dowiecie się, czemu.. to tyle, powiem tylko jeszcze, że dostałam 4 z matmy i czuję się pro :3

Do następnego.

Pozdrawiam,
Mikayo/Alice-chan <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz